niedziela, 15 czerwca 2014

Długi spacer z rodziną

Hejka wszystkim.
Od soboty jest u nas taka ciocia Ewa ze Świebodzic.
Jutro już wyjeżdżają i jadą nad morze. Świebodzice leżą na południowej Polsce. Mamy tam dużą rodzinę od strony mamy. Akurat teraz jest u nas mamy kuzynka ze swoim chłopakiem. W czasie ich wizyty spała u nas też Kamila (moja o rok młodsza kuzynka)
------------------------------------------------------------*----------------------------------------------------------------

Kiedy tata z Adasiem pojechali na 10:00 do kościoła my poszliśmy sobie na spacer dookoła domu. Tu idą sobie mama, ciocia i wujek.
Tutaj porobiłam zdjęcia różnym ścieżkom
 Zaszliśmy na stajnie (tam gdzie mieliśmy komunię)
 Zobaczyliśmy koniki i pieska
 Poszliśmy też na dół na przystań.
Czyli zrobiliśmy sobie najpierw taki mały, krótki spacerek...:)
--------------------------------------------------------------*---------------------------------------------------------------

Później, kiedy chłopacy wrócili, zjedliśmy obiad i trochę posiedzieliśmy sobie na podwórku.
Później poszliśmy na taki już dłuższy spacer do miasta. Szliśmy promenadą.
Ma ona gdzieś około 1 kilometr i jakieś 300 metrów. Ja i Adaś wzięliśmy sobie deski. On ma zwykłą czterokołową, a ja spidera na dwóch kołach.

 Później przez DPS (dom pomocy społecznej). 
Na teranie DPS-u jest boisko do koszykówki, ścianka wspinaczkowa, fontanna:
 iiiiiiii BASEN!

-------------------------------------------------------------------*----------------------------------------------------------
W mieście poszliśmy na lody. Od niedawna jest u nas taka nowa kawiarnia. Są tam takie kręcone lody, świderki jak nad morzem i slashy! Następnie do parku obok szkoły. Stoi tam taki pomnik czołgu. 
 Z takim napisem
Później poszliśmy na kawę do wujka
Marka (brata mamy i taty Kamili) i cioci
Bożeny. Posiedzieliśmy u nich z jakieś 2 godzinki. Kiedy już wracaliśmy była gdzieś godzina 18:00. Mama z ciocią Ewą i wujkiem poszli do domu, ale już lasem na skróty, a ja z Adasiem i tatą zaszliśmy jeszcze do Biedronki. Później podwieźli nas dziadek z babcią. Akurat spotkaliśmy ich w połowie drogi.
Łącznie przeszliśmy wtedy jakieś 5-6 kilometrów. Ale było fajnie.
Okej. To wszystko na dziś.
PAPATKI!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz