poniedziałek, 15 grudnia 2014

Pieczemy pierniczki

Cześć kochani! Dawno do was nie pisałam, ale w tym roku mam po prostu tyle na głowie, że czasami nawet nie mam czasu na różne przyjemności. Dobrze, to przejdźmy teraz do dzisiejszego tematu - PIERNICZKI!!! Kocham pierniczki! Co roku z mamą zbieramy się się razem do tego wydarzenia. Dzisiaj również. Używamy zawsze tego samego przepisu i zawsze wychodzą wspaniałe...(znajdziecie go na Nati&Tysia czy Thisisme)
Najpierw wycięliśmy słodkie wzorki za pomocą foremek, które znajdziecie w każdym markecie. Jeśli chcecie, możecie spróbować wyciąć nożem własne, wyjątkowe kształty. Mi to nigdy nie wychodziło, ale nikt wam nie zabrania spróbować...
Następnie zrobiłam lukier z cukru pudru i wody i posmarowałam nim część pierniczków.
 Lukier można posypać różnokolorową posypką...
Inne zaś ozdobiłam kolorowym lukrem w pisakach (kupiłam w Polo Markecie).
Nie było w nich niebieskiego koloru, więc mama dokupiła niebieski barwnik do lukru.
Zajęło nam to dość dużo czasu, ale na prawdę się opłacało. Efekt wyszedł nieziemski...♥♥♥
Podczas robienia ciasta trochę się pobawiłam mąką...:D :) :P

niedziela, 24 sierpnia 2014

Wakacje nad morzem

Cześć i czołem! przepraszam, że tak długo mnie nie było ale pojechałam z rodzinką nad morze do Łeby. Och to nasze Bałtyckie morze... Było naprawdę fajnie. Pogoda nam dopisała. Ostatnie trzy dni było marnie, więc wykorzystaliśmy je na zwiedzanie. Pierwsze cztery dni były jednak tak upalne, że grzechem byłoby nie iść na plaże. Woda była chłodna, lecz nie aż tak by się w niej nie kąpać. Ja tak szczerze nie przeżyłabym bez kąpania w morzu. Kocham wodę. Uwielbiam nurkować skakać i bawić się w niej. Dlatego pójść na plażę po to by tylko siedzieć i patrzeć się na morze było by dla kompletnie bez sensu. Byłam już wiele razy nad Bałtykiem lecz pierwszy raz spotkałam się tak czystą wodą. Byłam na przykład rok temu w Międzyzdrojach. Tam to dopiero była masakra. Wszędzie wodorosty, śmieci, puszki, szkło, a tu......czyściutka woda. Kiedy nurkowałam było wszystko widać. Oczywiście nie tak dokładnie jak w Chorwacji, w której byłam dwa i pięć lat temu, ale i tak jest bardzo ładne. Cały tydzień był pełen wrażeń. Nie było dnia żebyśmy się nudzili. Tata znalazł w internecie fajny pensjonat. Mieliśmy kilometr do morza. Chcieliśmy, żeby było bliżej, ale to nic. Raz szliśmy pieszo, raz jechaliśmy meleksem, a raz samochodem. Jestem bardzo zadowolona z tego wyjazdu i na następny rok szczerze mogę wam polecić i Łebę i pensjonat CAMELOT.
Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o moim wyjeździe zapraszam na mojego bloga Nati&Tysia.
-------------------------------------------------------*----------------------------------------------------
Zmieniając temat spałam z wczoraj do dzisiaj u Martyny. Poszłyśmy sobie na deski. Jeździłyśmy jakieś trzy godziny ale było fajnie. Już bardzo dawno nie jeździłam na desce. My mamy takie dwukołowe (spidery). Bardzo łatwo się na nich jeździ. Łatwiej dla mnie niż na czterokołowej. Na blogu Nati&Tysia również jest post na temat Outfit na deskę. Zapraszam!

wtorek, 5 sierpnia 2014

Rodzinny biwak

Tegoroczne lato zdaje się mijać bardzo szybko. Rodzice nie planują żadnego dłuższego i dalszego wyjazdu z powodu na Maję i nasz pięcioosobowy samochód, w którym ledwo się mieścimy. Postanowiliśmy więc pojechać sobie na czterodniowy biwak nad jezioro. Wybraliśmy się do Przechlewa. Jest to nieco większa wieś leżąca około 30 km od nas, gdzie jest również spore jezioro. Tata wypożyczył przyczepę od znajomego pana. Wzięliśmy ze sobą Martynę. Mama z Mają nie spały z nami, lecz dojeżdżały w dzień. Było bardzo fajnie. Ciągle z Martyną siedziałyśmy w wodzie i nurkowałyśmy. 


Ratownicy pozwalali skakać do wody. 

A oto nasza nie za duża ale fajna przyczepa:
 Nie było oczywiście nie wiadomo jakich luksusów, ale nikt nie narzekał. Można powiedzieć, że było w sam raz.
-------------------------------------------------------------*------------------------------------------------------- 
W okolicy było kilka atrakcji. Boisko z koszami i kortem do tenisa.
Plac zabaw,
na którym Maja się fajnie bawiła



 Było też osobne boisko do siatkówki plażowej
A tu Maja chciała zagrać w siatkę ;P
Było naprawdę bardzo fajnie. Mamy fajne wspomnienia po tym wyjeździe. Na pewno nie ma nikogo niezadowolonego.
----------------------------------------------------------------*------------------------------------------------------
Pomijając ten temat po wczorajszym powrocie przeszła do mnie Kamila i została od razu na noc. Obejrzałyśmy film Wszystko zostaje w rodzinie. Jest to taka czarna komedia. Taki jakby śmieszny horror. Dzisiaj bujałyśmy Maję na kocu. Tak jej się spodobało, że płakała kiedy przestawałyśmy.

*Przepraszam za rozmazane zdjęcia. Były robione w ruchu.

 Maja założyła dzisiaj również pierwszy raz chustkę od Martyny z Karpacza.

 To tyle na dzisiaj. Myślę, że post wam się spodobał. Zapraszam na mojego bloga!

wtorek, 22 lipca 2014

Zakupy rządzą!

Witam wszystkich. Wiem, że bardzo, ale to bardzo dawno nic nie pisałam i przepraszam was za to :'(.
Teraz więc postaram się wszystko nadrobić.
Od ostatniego posta nie chodziłam już na jagody z powodu upału. Umówiłam się z babcią, ale było tak gorąco, że sobie odpuściłyśmy. 
Byłam parę razy na basenie w DPSie. Idealna woda na taki upał, a ja uwielbiam się kąpać w basenie.
Później ogólnie cały czas siedziałam w domu. Raz poszłam do cioci na dwie noce spać i oglądałyśmy Igrzyska śmierci obie części. Wujek miał akurat urlop, a ciocia w weekend nie pracuje.
-----------------------------------------------------*------------------------------------------------------
 15.07 Tysia wyjechała do Karpacza. Kilka dni wcześniej Kamila również pojechała do Karpacza, ale ona na kolonie. Moja inna koleżanka Zuzia pojechała na oazę, a jeszcze inna nad morze na tydzień. Uchchchchc.
Kompletna nuda. 
-----------------------------------------------------*------------------------------------------------------
Pojechaliśmy w tą sobotę z tatą i Adasiem nad jezioro i tak się złożyło, że tam spotkałam moją jeszcze jeszcze inną koleżankę ;P Martynę. Popływałyśmy sobie i się trochę poopalałyśmy. 
W niedzielę również pojechaliśmy nad jezioro, ale już inne-lepsze i czystsze. Było super!
-----------------------------------------------------*------------------------------------------------------Teraz może w końcu przejdźmy do tematu. W poniedziałek miałyśmy jechać z mamą i Mają do Chojnic na zakupy ale strasznie mnie bolał brzuch i nie pojechałyśmy. Za to dzisiaj się wybrałyśmy. Wzięłyśmy też babcię, żeby trochę popilnowała Mai. Jestem naprawdę bardzo zadowolona z tego wyjazdu. Jeśli chcecie zobaczyć co sobie kupiłam wejdźcie za jakieś pół godziny na bloga natiandtysia.
A więc to wszystko na dziś! Do zobaczenia

niedziela, 6 lipca 2014

Na jagody...!

Cześć kochani! Dziś przychodzę do was po małej przerwie. Od tygodnia nic nie pisałam...:(
Dobra. Nie ważne. Byłam rano na jagodach z rodzicami, Adasiem, Mają, ciocią i wujkiem. To był już mój 5 raz. Prawie codziennie chodzę na jagody, które oddaję na skup. Mama zbiera jednak do domu na pierogi itd. Ja dzisiaj chciałam zrobić jeszcze babeczki z jagodami. Za dzisiejsze jagody zarobiłam 8 zł. Wcześniej raz miałam 6, raz 7, raz 14 :P.
Lubię chodzić na jagody. Mogę sobie trochę zarobić. Po tych 5 dniach razem mam 42 zł.

------------------------------------------------------*-----------------------------------------------------
Od końca roku szkolnego ani razu nie widziałam się z Martyną. Nie wiem dlaczego. Jakoś do siebie nie dzwonimy, ani nie spotykamy się. Trochę za nią tęsknię...:((
------------------------------------------------------*-----------------------------------------------------
Maja dzisiaj pierwszy raz weszła do takiej małej rozkładanej huśtawki. Mama ją musiała wyjąć z piwnicy i wyprać. Była cała okurzona, w pajęczynach i kot na niej raz spał. Teraz po wyczyszczeniu wygląda jednak ja prawie nowa...;P Mai się podoba. Nawet się śmieje przy bujaniu.


------------------------------------------------------*-----------------------------------------------------
Teraz zostałam sama w domu. Rodzice z Adasiem poszli do miasta na spacer. To znaczy bardziej na promenadę obok basenu w DPSie. Mi się nie chciało iść. Wolałam zostać i napisać posta na bloga...:)
Dobra. To koniec na dziś.
DO ZOBACZENIA!!!

środa, 25 czerwca 2014

Ognisko i gril

Hejka! Teraz już będę pisała o dzisiejszym dniu. A więc tak. Zapomniałam jeszcze w poprzednim poście dodać, że Martyna po kinie u nas spała. Dzisiaj o 10 mieliśmy mieć klasowe ognisko. Przyszło jednak tylko 9 osób, z czego jedna pojechała po pół godzinie. Taaaaaaaaa.
Ale i tak było fajnie. Spoko się bawiliśmy i w ogóle. Na początku graliśmy w 24 podania. Później piekliśmy sobie kiełbaski, a po jedzeniu zagraliśmy w podchody. To nam zajęło sporo czasu. Co chwilę padał deszcz. Szybko więc się rozeszliśmy. 
---------------------------------------------------------*--------------------------------------------------
W piątek po zakończeniuccpójdziemy jeszcze na pizze.
---------------------------------------------------------*--------------------------------------------------
Teraz mamy grila. Od wczoraj jest u nas rodzina z Czech. Nie znam czeskiego, ale nie jest tak trudno się z nimi porozumieć. Nasze języki są podobne. Są nawet w porządku. Jedni śpią u babci, a drudzy u cioci. Dwa małżeństwa. 

Okej. To tyle. Do jutra

Warsztaty plastyczne

Cześć wszystkim! dzisiaj wstawię taki post jakby ze wczoraj. Będę opowiadać o wczorajszym dniu. Późno wróciliśmy i nie miałam wtedy już czasu na posta. 
-------------------------------------------------------*----------------------------------------------------
Miałam do szkoły na 8;50. Poszłam z Martyną tylko na pierwszą lekcję. Później zostałyśmy zwolnione i poszłyśmy na jakieś warsztaty plastyczne. Były tam też dziewczyny z klasy c i d. Miałyśmy się spotkać z jakimiś artystami. Jednak weszli tylko na chwilę się nam przedstawić, a później pojechali do Biernatki. Taka mała wieś. 
-------------------------------------------------------*----------------------------------------------------
Najpierw malowaliśmy farbami takie figurki woskowe. Akurat my dostaliśmy słoneczniki. Było nawet spoko, tylko, że pani później nam kazała porobić jakieś cienie, plamki itd. Ja dodałam różne kolory, przez co wyszły z tego bardziej bratki niż słoneczniki. Mówię tak dlatego, że pani nam wcześniej mówiła, że bratki to najłatwiejsze kwiaty do malowania bo mają najwięcej kolorów...;P 
Później pani nam rozdała płótna z kartami przyklejonymi na nie i poszliśmy do miasta pod urząd. Mieliśmy naszkicować obraz budynku. Każdy z innej perspektywy. Następnie wróciliśmy z powrotem do miejsca spotkań i malowaliśmy te obrazy farbami. Było fajnie. Podobało mi się. W wakacje też mają być jakieś zajęcia. Jak będę mogła, to z przyjemnością pójdę.
Oto parę zdjęć z tego wydarzenia:





------------------------------------------------------*-----------------------------------------------------
Wieczorem spełniło się moje marzenie! Mama zabrała mnie i Martynę do kina na x-men Przeszłość która nadejdzie (x-men 7). Seans zaczął się o 20:15 a skończył o 22:25. Tak się cieszę, że to obejrzałam. Może tego nie okazuję, ale jestem mamie taka wdzięczna. ♥ . Jeśli ktoś jeszcze nie obejrzał, a ciekawi go ten film, to jest jeszcze szansa pojechać jutro na tą samą godzinę. Oczywiście mówię to tym którzy jeżdżą do kina do Szczecinka, bo ja właśnie tam byłam. Jeśli chodzi o inne miejscowości to musicie sobie sprawdzić repertuar. 

Naprawdę POLECAM!
Zaraz wstawię jeszcze jednego posta z dzisiejszego dnia . :)