Tegoroczne lato zdaje się mijać bardzo szybko. Rodzice nie planują żadnego dłuższego i dalszego wyjazdu z powodu na Maję i nasz pięcioosobowy samochód, w którym ledwo się mieścimy. Postanowiliśmy więc pojechać sobie na czterodniowy biwak nad jezioro. Wybraliśmy się do Przechlewa. Jest to nieco większa wieś leżąca około 30 km od nas, gdzie jest również spore jezioro. Tata wypożyczył przyczepę od znajomego pana. Wzięliśmy ze sobą Martynę. Mama z Mają nie spały z nami, lecz dojeżdżały w dzień. Było bardzo fajnie. Ciągle z Martyną siedziałyśmy w wodzie i nurkowałyśmy.
Ratownicy pozwalali skakać do wody.
A oto nasza nie za duża ale fajna przyczepa:
Nie było oczywiście nie wiadomo jakich luksusów, ale nikt nie narzekał. Można powiedzieć, że było w sam raz.
-------------------------------------------------------------*-------------------------------------------------------
W okolicy było kilka atrakcji. Boisko z koszami i kortem do tenisa.
Plac zabaw,
na którym Maja się fajnie bawiła
Było też osobne boisko do siatkówki plażowej
A tu Maja chciała zagrać w siatkę ;P
Było naprawdę bardzo fajnie. Mamy fajne wspomnienia po tym wyjeździe. Na pewno nie ma nikogo niezadowolonego.
----------------------------------------------------------------*------------------------------------------------------
Pomijając ten temat po wczorajszym powrocie przeszła do mnie Kamila i została od razu na noc. Obejrzałyśmy film Wszystko zostaje w rodzinie. Jest to taka czarna komedia. Taki jakby śmieszny horror. Dzisiaj bujałyśmy Maję na kocu. Tak jej się spodobało, że płakała kiedy przestawałyśmy.
*Przepraszam za rozmazane zdjęcia. Były robione w ruchu.
Maja założyła dzisiaj również pierwszy raz chustkę od Martyny z Karpacza.
To tyle na dzisiaj. Myślę, że post wam się spodobał. Zapraszam na mojego bloga!