Część kochani! Może zacznę od szkoły. Więc dzisiaj na w-fie mieliśmy zaliczenie z ławeczki i z materaca. Dostałam 5 i 6! JUPI!!! Nauczyłam się w końcu robić mostek ze stania i zpowrotem się podnosić...W KOŃCU!
Poza tym pan mnie dzisiaj na fizyce wziął do odpowiedzi, ale tu niestety już mi za dobrze nie poszło:(. Ale powiedział pan, że ja umiem to i że dałabym radę na to odpowiedzieć, więc spokojnie mam poprawić. OK. Koniec już o tej szkole.
---------------------------------------------------------------*---------------------------------------------------------------
Dzisiaj wielkie przygotowania do komunii. Urządzanie przyjęcia, próba generalna w kościele, wypisywanie grzechów na spowiedź itd. Adaś się mocno stresuje...co? Wcale on się nie stresuje ani nie przejmuje. Jak tak można. Ja to tak się bałam, tak mnie brzuch bolał, że aż mi było słabo...
On jednak nie. Ale to chyba nawet lepiej. Chociaż jeszcze jutro i w niedziele wszystko się może zmienić. TAAAA!
My organizujemy uroczystość na stajniach (?). Pewnie się teraz zastanawiacie: Na jakich stajniach? W chlewie? U koni oni będą siedzieć?
Ale to nie takie stajnie. Jeszcze wam o tym nie mówiłam, ale ja nie mieszkam tak dokładnie w Czarnym. Mieszkam w leśniczówce na "Sarniaku". Jest to takie miejsce w lesie, gdzie stoi nasz dom, taki duży parking z ogniskiem i czterema wiatami, łąka z kolejną wiatą, przystań kajakowa i właśnie te stajnie. Najwięcej atrakcji jest właśnie tam. W wakacje odbywają się tam darmowe półkolonie. Rozkładają zamki dmuchane, jest wielki plac zabaw, gigantyczna plansza szachowa, świetlica, mnustwo przestrzeni do biegania i oczywiście konie.
Jest tam bradzo przytulnie, więc fajnie, że mamy tam komunie.
W niedzielę powstawiam zdjęcia.
Pa i do zobaczenia jutro!!!
Jest tam bradzo przytulnie, więc fajnie, że mamy tam komunie.
W niedzielę powstawiam zdjęcia.
Pa i do zobaczenia jutro!!!














