sobota, 24 maja 2014

Pielgrzymka do Skrzatusza

Witam wszystkich! Dzisiaj byliśmy na pielgrzymce w Skrzatuszu. Pewnie większość z was wie, co to za miejsce...ukazała się tam Matka Boża i wydarzyło się tam wiele cudów. Jest tam na prawdę pięknie. Byłam tam z tatą, Martyną i z dziećmi pierwszo komunijnymi, czyli z Adasiem. Było bardzo fajnie i wcale nie żałuję, że pojechałam. Kupiłam sobie taką ładną bransoletkę z obrazkami świętych, mamie drewniany różaniec, Mai figurkę aniołka, a Adaś kupił sobie figurkę Matki Bożej, breloczek z Jezusem i kalendzarz, który chyba fa dziafkom. Porobiłam kilka zdjęć.
Kiedy my byliśmy na pielgrzymce, to mama pojechała z dziadkami do Ustki, do brata mojego dziadka. Jak my już byliśmy z powrotem, a mamy jeszcze nie było, pojechaliśmy do Szczecinka i kupiłam mamie prezent na dzień matki. Wczoraj na zakupach mamie bardzo spodobała się jedna apaszka. Dokupiłam też w biedronce ładny lakier do paznokci pod kolor chustki. Myślę że mamie się spodoba...

 
Później poszliśmy na grilla do znajomych. Jednak szybko się skończył z powodu deszczu i burzy. Rodzice pojechali do domu a mnie zawieźli do Kamili (mojej o rok młodszej kuzynki).
Teraz jestem u niej i powoli zasypiamy. Więc dobra noc!
Jeśli chcecie zobaczyć więcej zdjęć ze Skrzatusza, "Haul Skrzatusz" i moje OOTD (outfit of the day) zapraszam na
natiandtysia.blogspot.com

czwartek, 22 maja 2014

Korepetycje

Cześć kochani. Przepraszam, że przez dwa dni nie pisałam, ale sami wszyscy wiecie, że zbliża się koniec roku szkolnego i trzeba się dużo uczyć, starać itp. Ja akurat dzisiaj poprawiałam dwie oceny: z fizyki z odpowiedzi i z chemii z pracy klasowej. Z fizyki odpowiedziałam na wszystkie pytania i poprawiłam z 3 na 5 (super!!!), a z chemii jeszcze nie wiem jak mi poszło ale myślę, że dobra bo byłam dużo bardziej pewna niż wcześniej. A jeśli chodzi o temat dzisiejszego posta, to poszłam właśnie specjalnie przed poprawą z chemii do pana, który uczył tego przedmiotu ale poszedł na emeryturę. On bardzo dobrze uczy, ponieważ na początku roku szkolnego nasza obecna pani była na zwolnieniu i prze parę miesięcy mieliśmy właśnie z tym panem. Ale to omińmy...Poszłam do niego i trochę się stresowałam, bo jest on taki czasami miły, a czasami straszny! Jeszcze z tego wszystkiego zapomniałam mu zapłacić. Umówiłam się na następną lekcję jednak na wtorek i wtedy przyniosę podwójną zapłatę...
-------------------------------------------------------------*-----------------------------------------------------------------
Byłam przed chwilą na trampolinie i z Adasiem porobiliśmy sobie zdjęcia:



A teraz mój OUTFIT:

 

Miałam na sobie:
-koszulkę w niebieskie paski ()
-zwykłe dżinsowe spodenki (jakiś jeden sklep w moim mieście)
 -zwykłe tenisówki (trampki) z Biedronki
Jeśli chodzi o te bury, to na prawdę polecam, bo są one obecnie w Biedronce za około 22 zł. Nawet jeśli nie są jakieś super wytrzymałe i porządne, to fajnie je ubrać "jednorazowo"

Okej, to wszystko na dziś. Pozdrawiam i do zobaczenia


Zakupy rządzą

Hejka! Dzisiaj w szkole nie dzialo sie nic ciekawego. Dostałam tylko 4 i 5 z religii za jakieś zadanie grupowe. Poza tym nic innego.

Po szkole musiałam czekać pół godziny na mamę, bo Adaś wtedy kończył lekcje. Ale to nie ważne...Kiedy przyjechaliśmy do domu, zjedliśmy obiad, trochę z mamą ogarnęłyśmy w domu, później przyjechali Krzysiek z Beatą rowerami, a kiedy pojechali to zrobiłyśmy sobie taki babski wypad do Szczecinka (ja, Maja i mama). Jestem bardzo zadowolona z zakupów. Najpierw poszłyśmy do Pepko, a później do Hosso. Wszystkie rzeczy, które sobie kupiłam to:
-strój kąpielowy
-wypełniacz do koka
-wsówki
-kokardki do włosów
-dwie pary majtek
-bluzka
-ogrodniczki
-buty (sandały)
Mama kupiła sobie ; też buty, ala letni sweterek i spudnicę. Mai kupiła w Pepko dużo bluzeczek i spodenki, co bardzo polecam, ponieważ mimo że są to rzeczy zupełnie nowe kosztują tak tanio jak w lumpie.

Kiedy wracaliśmy Maja zasnęła. Słodko spała, ale z głodu się co chwilę budziła. Te zakupa nam zajęły bardzo duzo czasu...ale się opłacało.

To wszystko na dziś. Na moim drugim blogu "natiandtysia" znajdzoecie mój dzisiejszy HAUL z dokładnymi zdjęciami.
Przepraszam za niewielki błędy w pisowni, gdyż pisałam tego posta na szybko i na telefonie.

poniedziałek, 19 maja 2014

Pierwsza komunia św.

Hejka kochani!Bardzo przepraszam, że przez dwa dni nie pisałam ale było mnóstwo przygotowań i oczywiście sama komunia...taaaa. Teraz w końcu znalazłam czas. Nie poszłam dzisiaj do szkoły bo musiałam mamie dużo pomagać sprzątać po całej imprezie.
-------------------------------------------------------------*-----------------------------------------------------------------
To może najpierw pochwalę się, co Adaś dostał. A więc:
1. Tablet - od cioci i wujka
2. Boombox (takie wielkie radio) - od drugiej cioci i wujka, babci i dziadka, kuzyna i narzeczonej
3. Rower - od babci i dziadka i drugiej babci i dziadka
4. Deskorolka - od takich bardzo, bardzo bliskich znajomych
i pieniądze...
-------------------------------------------------------------*-----------------------------------------------------------------
Tak ogólnie to na komunii było super. Miejsce mieliśmy bardzo fajne, bo wielki podwórko, chuśtawki, różne gry itp. Osób Lącznie z nami było 22, więc chyba nawet sporo. Wszystkim się chyba podobało i myślę, że byli zadowoleni. Trochę tam śmierdziało stajniami, (ja akurat nic nie czułam ale mam tak mówi), ale to nie przeszkadzało. Goście rozeszli się tak około 19:00, może nawet później. Każdy dostał taką pamiątkę po komunii i ciasto do takich fajnych specjalnych pudełek.
Oto Adasia zdjęcie z jego kolegą:
 
-------------------------------------------------------------*-----------------------------------------------------------------
Teraz siedzę sobie w pokoju. Adaś poszedł do kościoła, bo oni mają teraz biały tydzień. Czekamy z mamą na gości. Niektórych jeszcze zaprosiliśmy na takie jakby poprawiny, bo zostało bardzo dużo jedzenia. Mieli przyjść na 18, ale chyba się spóźnią. 
-------------------------------------------------------------*-----------------------------------------------------------------\
Przed wyjazdem do kościoła Adaś poszedł ze mną na promenadę, która jest gdzieś około pół kilometra od naszego domu i prowadzi ona z miasta do lasu. Długość ma może kilometr albo nawet więcej. Dużo dłużej się idzie nią do miasta niż normalną leśną drogą. Jest ona jednak bardzo fajna bo ma taki równy, płaski chodnik. Po drodze są dwie wiaty, a pierwsza od nas jest odrazu na samym początku. Poszliśmy sobie z Adasiem pojeździć trochę na deskach. On dostał taką na czterech kółkach, a ja jednak mam na dwuch (spider). Porobiliśmy sobie podczas jeżdżenia kilka fotek:




  A tu ja sobie jadę...





Nom...właśnie...nawet umiem jeździć na tej Adasia desce, ale lepiej mi wychodzi na dwukołowej - mojej. Wracając zadzwoniliśmy po tatę bo byliśmy już zmęczeni...
--------------------------------------------------------------*----------------------------------------------------------------
Jeszcze jedno...
Na komunię zrobiłam z mamą różne ozdoby komunijne, które znajdziecie na moim drugim blogu