poniedziałek, 19 maja 2014

Pierwsza komunia św.

Hejka kochani!Bardzo przepraszam, że przez dwa dni nie pisałam ale było mnóstwo przygotowań i oczywiście sama komunia...taaaa. Teraz w końcu znalazłam czas. Nie poszłam dzisiaj do szkoły bo musiałam mamie dużo pomagać sprzątać po całej imprezie.
-------------------------------------------------------------*-----------------------------------------------------------------
To może najpierw pochwalę się, co Adaś dostał. A więc:
1. Tablet - od cioci i wujka
2. Boombox (takie wielkie radio) - od drugiej cioci i wujka, babci i dziadka, kuzyna i narzeczonej
3. Rower - od babci i dziadka i drugiej babci i dziadka
4. Deskorolka - od takich bardzo, bardzo bliskich znajomych
i pieniądze...
-------------------------------------------------------------*-----------------------------------------------------------------
Tak ogólnie to na komunii było super. Miejsce mieliśmy bardzo fajne, bo wielki podwórko, chuśtawki, różne gry itp. Osób Lącznie z nami było 22, więc chyba nawet sporo. Wszystkim się chyba podobało i myślę, że byli zadowoleni. Trochę tam śmierdziało stajniami, (ja akurat nic nie czułam ale mam tak mówi), ale to nie przeszkadzało. Goście rozeszli się tak około 19:00, może nawet później. Każdy dostał taką pamiątkę po komunii i ciasto do takich fajnych specjalnych pudełek.
Oto Adasia zdjęcie z jego kolegą:
 
-------------------------------------------------------------*-----------------------------------------------------------------
Teraz siedzę sobie w pokoju. Adaś poszedł do kościoła, bo oni mają teraz biały tydzień. Czekamy z mamą na gości. Niektórych jeszcze zaprosiliśmy na takie jakby poprawiny, bo zostało bardzo dużo jedzenia. Mieli przyjść na 18, ale chyba się spóźnią. 
-------------------------------------------------------------*-----------------------------------------------------------------\
Przed wyjazdem do kościoła Adaś poszedł ze mną na promenadę, która jest gdzieś około pół kilometra od naszego domu i prowadzi ona z miasta do lasu. Długość ma może kilometr albo nawet więcej. Dużo dłużej się idzie nią do miasta niż normalną leśną drogą. Jest ona jednak bardzo fajna bo ma taki równy, płaski chodnik. Po drodze są dwie wiaty, a pierwsza od nas jest odrazu na samym początku. Poszliśmy sobie z Adasiem pojeździć trochę na deskach. On dostał taką na czterech kółkach, a ja jednak mam na dwuch (spider). Porobiliśmy sobie podczas jeżdżenia kilka fotek:




  A tu ja sobie jadę...





Nom...właśnie...nawet umiem jeździć na tej Adasia desce, ale lepiej mi wychodzi na dwukołowej - mojej. Wracając zadzwoniliśmy po tatę bo byliśmy już zmęczeni...
--------------------------------------------------------------*----------------------------------------------------------------
Jeszcze jedno...
Na komunię zrobiłam z mamą różne ozdoby komunijne, które znajdziecie na moim drugim blogu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz